| CHARAKTER
PSÓW RASY CA
DE BOU

W
roku 1994 sprowadziłam
do Polski pierwsze
w historii ca
de bou.
Od tamtego czasu
do roku 2005,
urodziło się
u mnie i odchowało
ponad 200 szczeniąt
tej rasy. Trafiły
one do rodzin
na całym świecie.
Osobiście odchowałam
od szczeniaka
do wieku dorosłego
27 ca de bou,
z których 16
posiada dyplom
Psa Towarzyszącego.
Kilkadziesiąt
innych ca de
bou przyjeżdżało
do mnie na szkolenie.
Dlaczego o tym
piszę?
Ponieważ w związku
z takim właśnie
OLBRZYMIM DOŚWIADCZENIEM
jestem JEDYNĄ
NAPRAWDĘ KOMPETENTNĄ
osobą, która
o charakterze
ca de bou wie
prawie wszystko.
Celowo piszę
"prawie
", ponieważ
w obcowaniu
ze zwierzętami,
każdy nowy dzień
przynosi nowe
doświadczenia.
Tylko wieloletnia
praca z bardzo
dużą ilością
psów określonej
rasy, pozwala
na poznanie
ich charakteru.
JAKIE
WIĘC SĄ CA DE
BOU ?
Moim ulubionym
określeniem
jest stwierdzenie,
że ca de bou
to pies MISIASTO
- OBRONNY, czyli
familijny przyjaciel,
kochający wszystkich
członków rodziny,
z doskonale
rozwiniętym
instynktem obronnym.

Jak
każdy moloss,
ca de bou jest
psem o mocnej
budowie ciała.
Wprawdzie ma
średni wzrost,
ale potężna
kość, szeroka
klatka
piersiowa i
wielka głowa,
mogą sprawiac
wrażenie, że
jest to pies
ciężki i powolny.
Tu właśnie idealnie
pasuje stwierdzenie
" pozory
mylą ".
Kto widział
ca de bou tylko
na wystawie
czy na zdjęciu,
nigdy nie zgadnie
jak szybki i
zwinny jest
to pies.
Z natury spokojny,
zrównoważony,
nieszczekliwy,
idealnie nadaje
się na psa domowego,
zarówno do niedużego
mieszkania w
bloku, jak i
do sporego domu
z ogrodem.

Nigdy
nie będzie zamęczał
sąsiadów bezmyślnym
szczekaniem,
ale obecność
intruza na pewno
zaakcentuje.
Ca de bou dobrze
znosi polski
klimat. Oprócz
stosunkowo
krótkiego włosa
okrywowego,
ma bardzo gęsty
podszerstek,
który skutecznie
chroni go przed
mrozami

Latem
trzeba go chronić
przed słońcem
i zbyt wysoką
temperaturą,
ale to dotyczy
wszystkich ras.
Ca de bou to
świetny kompan
do zabawy dla
dzieci.




Jak
każdy moloss
jest bardzo
cierpliwy, wyrozumiały
i ostrożny
w stosunku do
słabszych od
siebie członków
stada.
Jeśli znudzi
go zabawa z
dzieckiem -
po prostu ucieknie,
ponieważ tak
właśnie postępują
dorosłe psy,
jeśli szczenięta
zachowują się
zbyt natarczywie.
Ca de bou łatwo
i chętnie się
uczy.
Nie wymaga specjalnego
szkolenia, ale,
jak każdy pies,
powinien być
dobrze wychowany.
Niemal każdy
właściciel,
po obejrzeniu
kasety : "
skuteczne szkolenie
- metoda przysmakowa
" jest
w stanie sam
wychować swojego
ca de bou na
wspaniałego
członka rodziny,
pod warunkiem,
że zacznie pracować
już od szczenięcia,
tak jak pokazano
na filmie.

Oprócz
typowego wychowania,
psa tej rasy
można nauczyć
wielu sztuczek.
Ca de bou nie
wymaga codziennego
, intensywnego
ruchu, ale lubi
pobiegać na
spacerze. Nie
może np. biegać
przy rowerze
[ zbyt duże
obciążenie dla
stawów ], ale
może towarzyszyć
przy joggingu
właściciela,
czy konnej przejażdżce.
Może ciągnąć
sanki z dzieckiem,
lub zwyczajnie
pobiegać
w parku z innym
psem. Z natury
nie jest zaczepny.

Jednak
w zagrożeniu
działa bardzo
odważnie, a
wielkość przeciwnika
nie ma dla niego
znaczenia.
Wszystkie wymienione
przeze mnie
cechy charakteru
będzie
wykazywał tylko
pies, pochodzący
z dobrej, profesjonalnej
hodowli.
Chodzi o prawidłowy
rozwój psychofizyczny
szczenięcia.
Nie radzę ulegać
magicznemu brzmieniu
słów : "
hodowla domowa
", która
na ogół jest
po prostu AMATORSKĄ
HODOWLĄ BLOKOWĄ,
a hodowca nie
ma możliwości
by prawidłowo
odchować i socjalizować
szczenięta.
A jak to powinno
wyglądać?
Od momentu urodzin
szczeniąt do
około 5-ego
tygodnia życia,
pieski przechodzą
tzw. I ETAP.
W tym czasie
powinny znajdować
się w mieszkaniu,
w miejscu, które
jest przez domowników
używane najczęściej
[ np. kuchnia,
salon, pokój
dzienny ] .
WAŻNE jest aby
w tym okresie,
pieski mogły
poznać wszystkie
typowe dla życia
domowego dźwięki
[ warkot odkurzacza,
stukot garnków,
szum lejącej
się wody, obce
głosy z radia
czy telewizora,
itp. ]. Oczywiście
pieski muszą
też być przytulane,
głaskane i dobrze
poznać zapach
wszystkich członków
rodziny.
Między 5 a 6
- ym tygodniem
życia , szczenięta
wchodzą w tzw.
II ETAP. Wtedy
właśnie powinny
, z całym rodzeństwem
i matką, zmienić
miejsce dotychczasowego
pobytu na zupełnie
nowe i nieznane,
takie, z którego
będą mogły NA
WŁASNYCH ŁAPKACH
poznać świat
zewnętrzny.
Od tego momentu,
do około 8-ego
tygodnia życia
[ a więc do
chwili, kiedy
prawdopodobnie
otrzymają na
własność "
swojego "
człowieka ],
szczenięta mają
czas na wstępne
zapoznanie się
z otaczającym
światem, powinny
poznać jak najwięcej
innych dorosłych
psów [ matka
to za mało ],
mieć możliwość
kontaktu z innymi
niż dotąd ludźmi,
szczególnie
z dziećmi, a
przede wszystkim
- poznać smak
i urok zabawy
na dworze.
Jak wynika z
powyższego,
w " amatorskiej
hodowli blokowej
", właściciel
jest w stanie
zapewnić dobre
warunki rozwoju
szczeniąt ALE
TYLKO do 5-ego
tygodnia życia.
Kiedy w prawidłowo
prowadzonej
hodowli małe
pieski, pod
czujnym okiem
matki , szaleją
na trawie, turlają
się w piasku,
napawają odgłosem
szeleszczących
pod łapkami
liści, łapią
płatki śniegu,
czy "polują
" na motyle
[ w zależności
od pory roku
], ich rówieśnicy
" z bloku
", mają
do dyspozycji
płytki, panele
i dywany.
Znam takich
domorosłych
" hodowców
", którzy
mówią : "
przecież mam
balkon czy taras
".
No cóż........znam
także pewnego
lekarza - pediatrę,
który zacytowaną
poniżej PRAWDZIWĄ
rozmowę , powtarza
teraz jako anegdotę:
" do lekarza
przychodzi matka
z dzieckiem
i prosi o poradę,
bo dziecko jest
blade, apatyczne
i nie ma apetytu.
lekarz pyta:
gdzie pani mieszka?
odpowiedź matki
: w bloku.
lekarz pyta:
jak często dziecko
bawi się na
świeżym powietrzu?
odpowiedź matki
: kiedy tylko
zechce.
lekarz pyta
: jak to ? przecież
mówiła pani,
że mieszka w
bloku?
odpowiedź matki:
tak, ale cały
czas mam otwarty
balkon............"
Myślę,
że komentarz
jest zbędny.
Oczywiście każdy
domorosły "hodowca
" będzie
bronił swoich
racji i dorabiał
do nich ideologię.
Slyszałam np.
o tym, że ktoś
" znosi
pieski na dwór
" albo
" pakuje
pieski do samochodu
i wywozi do
lasu ".
To żenujące!
Każdy PRAWDZIWY
hodowca WIE,
że kontakt z
przyblokowym
trawnikiem,
to dla szczenięcia
bez szczepień
i kwarantanny
ryzyko ciężkiej
choroby i śmierci.
Każdy POWINIEN
WIEDZIEĆ, że
szczenięta nianawidzą
gdy się
je nosi. Dlaczego?
Tu decyduje
tzw. "
pamięć genetyczna
".
Mały piesek
podświadomie
wie, że dopóki
stoi na własnych
łapkach, zawsze
może "uciec
". Kiedy
zostaje oderwany
od ziemi, całe
jego poczucie
bezpieczeństwa
zostaje zachwiane.
Oczywiście im
starszy piesek,
tym więcej rozumie,
ale w wieku
5 - 8 tygodni
szczenięta NIE
POWINNY być
noszone!
A noszenie "systematyczne
", związane
np. z pobytem
na dworze, może
wywoływać stany
lękowe, które
będą męczyły
psa do końca
życia!
Natomiast piesek,
który poznaje
świat na własnych
łapkach, wie,
że jeśli coś
go nagle przerazi
, może NATYCHMIAST
wrócić do miejsca,
gdzie wszystko
pachnie znajomo
i gdzie czuje
się BEZPIECZNIE.
Niestety hodowcy-amatorzy
najczęściej
o tym nie wiedzą
lub NIE CHCĄ
WIEDZIEĆ , bo
przecież to
psuje ich wizję
"wspaniałej
" hodowli
domowej.

Ca de bou, podobnie
jak niemal wszystkie
molosy, były
niegdyś psami
bojowymi.
W smutnych czasach,
kiedy krwawe
widowiska z
udziałem zwierząt
należały do
codziennych
rozrywek, molosy
walczyły z bykami,
niedźwiedziami
i z innymi psami.
Na szczęście,
już od bardzo
dawna, we wszystkich
cywilizowanych
krajach na świecie
istnieje zakaz
walk zwierząt
między sobą.
I również od
bardzo dawna
zmieniły się
kryteria selekcji.
Kiedyś najważniejsze
było czy moloss
jest wystarczająco
agresywny, teraz
ma być pięknym
przedstawicielem
rasy, z zachowanym
instynktem obronnym.
DOTYCHCZAS NIE
ODNOTOWANO NIGDZIE
NA ŚWIECIE
PRZYPADKU POGRYZIENIA
CZŁOWIEKA PRZEZ
PSA RASY
CA DE BOU !!!

Mimo to związki
kynologiczne
w wielu krajach
wprowadziły
dla tej rasy
testy psychiczne,
mające na celu
sprawdzenie,
czy dany egzemplarz
nie wykazuje
nadmiernej agresji
[ lub lękliwości
].
W Polsce jest
to warunek zakwalifikowania
do hodowli,
a dla zwykłego
zjadacza chleba
oznacza, że
rodowodowy szczeniak
danej rasy ma
normalnych psychicznie
przodków.

Pamietajmy
o jednym: NIE
MA ARGESYWNYCH
RAS PSÓW !!!
Mówię to z całą
odpowiedzialnością
naprawdę doświadczonego
hodowcy i szkoleniowca!
Natomiast w
każdej rasie,
począwszy od
maleńkich piesków
ozdobnych a
skończywszy
na olbrzymich
wilczarzach,
MOGĄ zdarzyć
się agresywne
osobniki.
Wśród ludzi
jest przecież
dokładnie tak
samo!
Jednak jeśli
psychopatyczny,
seryjny morderca
okaże się np.
Anglikiem, to
NIKT nie twierdzi,
że cały naród
ma skłonności
do zabijania!!!
A "lista
niebezpiecznych
ras " ?
To kompletna
bzdura i ustawowy
niewypał !
Najlepszym dowodem
na to jest fakt,
że na owej liście
znajduje się
6 ras, których
przedstawiciele
NIGDY I NIGDZIE
NIE POGRYZŁY
CZŁOWIEKA!
NIE MA natomiast
ras, ktore przodują
w policyjnych
statystykach
pogryzień w
całej Europie
i w Polsce rownież.
A wiecie jakie
psy są na pierwszym
miejscu tych
statystyk ?
Owczarki niemieckie
i ich mieszańce........
Jeśli koniecznie
chcemy mieć
jakąś listę
, to najlepsza
będzie
LISTA NIEBEZPIECZNYCH
WŁAŚCICIELI
PSÓW .
Jestem przekonana,
że na pierwszym
miejscu znaleźliby
się MITOMANI,
którzy, chcąc
dowartościować
własne nadwątlone
"ego "
i choć trochę
pozbyć się kompleksów,
kupują psa określonej
rasy, a później
usiłują przekonać
wszystkich,
ze ta właśnie
rasa jest WYJĄTKOWA,
może być utrzymywana
tylko przez
WYJĄTKOWYCH
ludzi, o WYJĄTKOWYCH
predyspozycjach
psychofizycznych,
no i oczywiście
do tej WYJĄTKOWEJ
grupy należą
oni sami.........
Brzmi znajomo?
" wyjątkowy
naród ",
" nadludzie
".........
Kiedyś to już
słyszeliśmy,
prawda ?
Jeśli więc koniecznie
chcemy się bać,
to bójmy się
ludzi, którzy
szerzą takie
poglądy.
A psy ? Dajmy
im spokój! One
rodzą się po
to, żeby nas
kochać! Wszak
" pies
to jedyne zwierzę
na ziemi, które
z miłości do
człowieka zdradziło
własny gatunek
".
I o tym właśnie
należy pamiętać!

Piotrkowice,
15 03 2006 mgr
inż. zootechnik
Renata Jasińska
|